Obiad w 20 minut!

Wpisy

  • środa, 10 października 2012
    • Sałatka ziemniaczano-pomidorowa

      Dziś przepis na jedno z dań, które pomogło mi przezwyciężyć niechęć do natki pietruszki. Przepis znalazłam na niezawodnym forum cin-cin i zrobiłam w zasadzie z nadzieją, że musztarda zabije pietruszkowy posmak. Nie zabiła. I bardzo dobrze :) Sałatka jest bardzo orzeźwiająca w smaku, lekka i zdrowa.Ważna jest w niej jakość składników, zwłaszcza pomidory powinny być dojrzałe i pachnące.

      Składniki:

      • 700 g młodych, niedużych ziemniaków
      • 2 pomidory (najlepiej malinowe)
      • 2 małe, czerwone cebulki
      • pół pęczka natki pietruszki
      • 1 czubata łyżeczka musztardy Dijon lub francuskiej
      • 1 łyżka octu winnego (niekoniecznie)
      • sok z połowy cytryny
      • oliwa
      • sól
      • pieprz


      Ziemniaki umyć, pokroić w plastry, ugotować i ostudzić. Pomidory sparzyć i obrać ze skóry. Pokroić w plastry.Cebulki pokroić w piórka. Składniki sosu zmiksować. Ziemniaki zalać sosem. Odstawić, żeby całość się przegryzła Dodać pomidory i szalotki. Delikatnie wymieszać.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      fantazzja
      Czas publikacji:
      środa, 10 października 2012 10:33
  • środa, 03 października 2012
  • poniedziałek, 01 października 2012
    • Pasztet cukiniowy

      W tym roku w ogródku rodziców cukinie wyjątkowo obrodziły. A my dostawaliśmy je w prezencie przy właściwie każdej okazji i przerabialiśmy na 1568 sposobów. Była cukinia smażona, placuszki z cukiniowe, makaron z cukinią i cukinia w sosie też była. Właściwie w pewnym momencie mieliśmy jej dość. Aż któregoś dnia stojąc na przystanku usłyszałam, jak jedna pani drugiej pani opowiada o super daniu: pasztecie cukiniowym. Postanowiłam spróbować i bingo :) Pasztet jest rewelacyjny: delikatny, lekko wilgotny i chyba nigdy mi się nie znudzi, bo za sprawą dodatków, za każdym razem może mieć nieco inny smak (moje ulubione dodatki to bazylia i suszone pomidory).

      Składniki:

      • 3 szklanki cukinii startej na grubych oczkach
      • 3 jajka
      • 1 kajzerka
      • mleko
      • bazylia
      • 4 suszone pomidory
      • 2 łyżki oliwy z suszonych pomidorów
      • sól
      • pieprz

      Przygotowanie:

      Cukinię lekko osolić i przełożyć do durszlaka, aby puściła sok, a następnie dokładnie odcisnąć. W międzyczasie namoczyć kajzerkę w mleku i ubić pianę z białek. W misce wymieszać cukinię, żółtka, bułkę, pokrojone w paski pomidory, olej oraz przyprawy. Dodać pianę z białek i delikatnie połączyć. Przełożyć do foremki. Piec ok godziny w temperaturze 180 stopni.

      Smacznego!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Pasztet cukiniowy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      fantazzja
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 01 października 2012 09:01
  • środa, 26 września 2012
    • Moje leczo

      Leczo to jedno z pierwszych dań, jakie nauczyłam się robić. Nawet nie potrafię sobie przypomnieć, skąd miałam przepis. Najbardziej lubię go w wersji klasycznej, z papryką, kabaczkiem, pomidorami i dobrą kiełbaską. Chociaż z kiełbasą zawsze jest problem: nie lubię jej jeść (i zawsze wyławiam kawałeczki), ale nie wyobrażam sobie bez niej leczo.

      Składniki:

      • 3 papryki (w tym jedna ostra)
      • mały kabaczek
      • duża cebula
      • 5 średnich pomidorów
      • ulubiona cienka kiełbasa
      • słodka papryka w proszku
      • sól, pieprz

      Przygotowanie:

      Paprykę i kabaczka pokroić w paski, kiełbasę w plastry, cebulę w piórka, a pomidory w kostkę. Cebulę podsmażyć w rondlu. Dodać cebulę. Lekko osolić i dodać paprykę w proszku. Podsmażyć, od czasu do czasu mieszając. Dodać kabaczka i paprykę oraz pomidory. Doprawić solą i pieprzem, dusić, aż warzywa będą odpowiednio miękkie (tzn. mają być ugotowane, ale się nie rozpadać).

      Smacznego!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Moje leczo”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      fantazzja
      Czas publikacji:
      środa, 26 września 2012 09:35
  • poniedziałek, 24 września 2012
    • Malinowy deser z lodami

      Dziś przepis na mój ulubiony deser. W sumie ma on mnóstwo wad: nie prezentuje się zbyt pięknie, jest dość kaloryczny, szybko znika (i nie chodzi tylko o rozpuszczanie się lodów) i trudno jest poprzestać na jednej porcji :) Ale jest przepyszny!!! Chyba najbardziej lubię go zimą, gdy rozmrażam maliny i mam małe wspomnienie lata. Ale teraz, gdy świeże maliny nadal są dostępne, również nie mogę się mu oprzeć.

      Składniki:

      • pół opakowania malin
      • 3 gałki ulubionych lodów (ja najbardziej lubię do tego deseru waniliowe lub czekoladowe)
      • 4 łyżki ajerkoniaku
      • pół łyżeczki cukru

      Przygotowanie:

      Maliny podgrzewamy w rondelku z cukrem, aż puszczą sok i zrobią się gorące. Do miseczki nakładamy 3 gałki lodów, polewamy je alkoholem i gorącymi malinami.

      Smacznego!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      fantazzja
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 24 września 2012 09:47
  • czwartek, 20 września 2012
    • Tort śmietanowo-malinowy

      Wracamy po ponad miesięcznej przerwie. I przyznam szczerze, że już troszkę brakowało mi blogowania, wymyślania nowych potraw, próbowania kolejnych przepisów. Czyżby pisanie bloga uzależniało??

      Dziś przepis na ciacho wyjątkowe. Tort został zrobiony na urodziny samego Ojca Założyciela. Ciasto wykonałam wg przepisu na "Biszkopt rzucany" Dorotus. Jest bardzo łatwy w przygotowaniu i choć z reguły z biszkoptami jest mi nie po drodze ;), ten wyszedł idealnie. Przełożyłam go moja ulubioną masą, czyli bitą śmietana z malinami oraz nasączyłam ponczem malinowym. Jubilat był bardzo, bardzo zadowolony :)

      Składniki:

      • 5 jajek
      • 3/4 szklanki cukru drobnego
      • 3/4 szklanki mąki pszennej
      • 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
      • 1/2 l śmietany 36%
      • 3 łyżki cukru pudru
      • opakowanie malin
      • 4 łyżki spirytusu
      • wiórki z gorzkiej czekolady

      Przygotowanie:

      Białka oddzielić od żółtek, ubić na bardzo sztywną pianę. Gdy piana będzie sztywna stopniowo dodawać cukier oraz żółtka, dalej ubijając. Mąki wymieszać, przesiać i delikatnie wmieszać z ciastem najlepiej drewniana łyżką. Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia. Wyłożyć ciasto. Piec w temperaturze 160 - 170ºC około 30 - 40 minut. Gorące ciasto wyjąć z piekarnika, z wysokości około 60 cm opuścić je (w formie) na podłogę.  Odstawić do uchylonego piekarnika do ostygnięcia. Gdy ostygnie można przekroić na 3-4 blaty. Śmietanę ubić z cukrem. 4 łyżki malin rozgnieść i wymieszać ze spirytusem. Blaty nasączyć ponczem, przełożyć śmietaną i malinami, posypać czekoladowymi wiórkami.

      Smacznego!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      fantazzja
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 września 2012 08:48
  • poniedziałek, 06 sierpnia 2012
  • środa, 01 sierpnia 2012
  • poniedziałek, 30 lipca 2012
  • środa, 25 lipca 2012
    • Schronisko na Hali Kondratowej

      Tan wpis nie będzie obiektywny. Ja po prostu uwielbiam schronisko na Hali Kondratowej. Choć znajduje się na szlaku na okropny i zdecydowanie przereklamowany Giewont, choć zawsze są tam tłumy (idących na okropny Giewont), ma ono niesamowity klimat i urok. To tam zawsze poznajemy świetnych ludzi, czemu sprzyja cudowna atmosfera tworzona przez Panią Gospodynię (pozdrawiamy!!!). To także tam po raz pierwszy (na szczęście z daleka) widziałam niedźwiedzia i słuchałam rykowiska jeleni. I również tam mieszka moje ulubione tatrzańskie zwierzę - kot (a raczej kotka) Ryszard.

      Warunki noclegowe ***

      Schronisko na Hali Kondratowej jest najmniejszym schroniskiem w polskich Tatrach. Dysponuje 20 miejscami w dwóch pokojach 6 osobowych jednym 8-osobowym. W schronisku można skorzystać z prysznica, ale tylko w wyznaczonych godzinach, co może wydawać się nieco uciążliwe, ale siedzenie na schodach w oczekiwaniu na kąpiel ma swój urok i zdecydowanie działa integrująco na turystów. Warunki noclegowe poprawiły się po ubiegłorocznym remoncie, ale pokoiki nadal są małe i ciemne ;) Uciążliwe bywa również przebijanie się przez pokój przejściowy (nocna wycieczka do toalety staje się wówczas prawdziwym wyzwaniem).

      Walory turystyczne ***

      W okolicy schroniska przebiegają dwa szlaki:

      • niebieski z Kuźnic do schroniska i dalej na Kondracką Przełęcz i Giewont - to moim zdaniem jeden z najnudniejszych szlaków w Tatrach. Najpierw wspinasz się po kamiennych stopniach, żeby w końcu dotrzeć na przełęcz, gdzie spotykasz jakiś milion podobnych sobie nieszczęśników, szukasz choćby centymetra wolnego miejsca, a w końcu zrezygnowany idziesz w stronę żelaznego krzyża (który przyciąga pioruny), tylko po to, by utknąć w korku do łańcuchów przy szczycie. Z przełęczy można również zejść żółtym szlakiem do Doliny Małej Łąki (cudowne miejsce, zwłaszcza latem, kiedy cała łąka pokryta jest różowymi kwiatami) lub wspiąć się na Kopę Kondracką (wejście tylko z pozoru wygląda na długie i trudne).
      • zielony od schroniska na Przełęcz pod Kopą Kondracką, a potem czerwonym szlakiem w stronę Kasprowego, Świnicy i Orlej Perci lub w druga stronę na Czerwone Wierchy) - jedne z ulubionych szlaków Ojca Założyciela. W zasadzie (do Świnickiej Przełęczy) bez żadnych trudności (poza długością trasy) z cudownymi widokami na Tatry Zachodnie i Wysokie.

      Kuchnia ****

      W schronisku najbardziej lubię śniadania. Rano, gdy turyści jeszcze nie zdążą jeszcze z dołu dotrzeć do schroniska, można spokojnie usiąść na tarasie, rozkoszować się całkiem ładnym widokiem i pałaszować najpyszniejszą na świecie jajecznicę (w sumie tylko dzięki jajecznicy schronisko w tej kategorii dostało 4 gwiazdki), smażoną, a następnie podawaną na małych żeliwnych patelniach. Z dań obiadowych dostępne są w zasadzie jedynie zupy (bardzo dobre), poza tym kupić można bigos (ok) oraz fasolkę po bretońsku. A na deser ogromy kawałek piernika.

      Wrażenie ogólne *****

      Schronisko na Hali Kondratowej należy do moich ulubionych miejsc w Tatrach. Choć w okolicy można (zwłaszcza jesienią) spotkać niedźwiedzia, a szlaki przechodzące obok schroniska nie należą do moich ulubionych, to jednak nastrój tego miejsca sprawia, że zawsze wracam tam z ogromną przyjemnością.

      Schronisko PTTK w na Hali Kondratowej

      Skrytka pocztowa 197
      34 - 500 Zakopane
      telefon: (0-18) 201-91-14

      http://www.kondratowa.pl/ 

      A wygląda tak:

       

      Kotka Ryszard - najważniejsza mieszkanka schroniska. Z reguły przebywa w kuchni, ale wieczorami i rankami pokazuje się turystom. Jak przystało na porządnego kota, Ryszard miewa swoje humory, nie każdemu daje się pogłaskać, nie można jej zwabić byle kabanosem, za to swoim hipnotycznym spojrzeniem potrafi od każdego wyłudzić śniadanie.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Schronisko na Hali Kondratowej”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      fantazzja
      Czas publikacji:
      środa, 25 lipca 2012 09:02

Kanał informacyjny



Skrzynka pocztowa Napisz do nas e-mail


Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów stat4u